czwartek, 14 stycznia 2016

Brzydkie słowo na b...bojkot.

Dziś o tym, czy ANTYcokolwiek zawsze będzie tylko antycokolwiek, czy też może "jestem Polakiem i obowiązki mam polskie". Zapraszam na nową notkę.


 
Bojkot



Niewygodna prawda(?)


"Dzień z życia Polaka : Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z holenderskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku i zleca przelewy za internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy. Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino wraca do domu. Gotuje obiad na rosyjskim gazie. Na koniec siada na włoskiej kanapie pijąc kolumbijską kawę słodzoną ukraińskim cukrem i... szuka pracy w niemieckiej gazecie - znowu nie ma! Zastanawia się, dlaczego w Polsce nie ma pracy, a jak jest to za 1200???" (link do całości



Śmieje się z nas nawet...Korea

Kika lat temu robiłem dla nadwiślańskiego klienta duży biznes w Korei. Moim partnerem była tam firma mająca rocznie 200.000.000 usd exportu. Na jej liniach produkcyjnych widziałem produkty z naklejkami takich niemieckich firm jak Bosch czy Hilti*. Wszystko Made in Germany...ale to na inny wpis. Podczas jednej z wizytacji ostro zabalowałem z szefem ichniego działu exportu - Mr. Kimem - z którym po kolejnej butelce szwedzkiego Absolutu odbyłem mniej więcej tej treści rozmowę:
-  XXXXX (tutaj moje imię) lubię cię, ale większej przykrości niż dziś nie mogłeś mi zrobić. - Kim
-  Ja?! Czymże to? - ja
-  Tym, że ubrałeś się w kurtkę z logo Nissana. - Kim
-  Ale ja lubię tę kurtkę, a dostałem ją na prezent od ich firmy w Polsce.
-  Nie wnikam. Jednak jak widzę cokolwiek japońskiego, to serce mi płacze i za to miałem do ciebie cały dzień żal.

Następnie opowiedział mi o trudnej i bolesnej historii małego kraju szukającego swego szczęścia pomiędzy dwoma potężnymi sąsiadami...Chinami i Japonią. Okazało się wówczas jak wiele nas - Polskę i Koreę - łączyło, aż byłem zdziwiony. Różniło nas jednak podejście do teraźniejszości. Koreańczyk używał koreańskiego telefonu, lodówki, telewizora, samochodu, koszulki, koparki narzędzi...wszystko musiało mieć pieczątkę Made in Korea. To miał być...patriotyczny obowiązek. 

Sprawę sercową zaś załagodziła na szczęście kolejna butelka...

Następnego dnia postanowiłem sprawdzić jak piękne słowa pana dyrektora wyglądają w praktyce...i faktycznie wszystko co dostrzegłem zostało wyprodukowane na miejscu.

Dopiero wieczorem, pod hotelem trafiłem to..

 Wysłałem do p. Kima. Po chwili telefon i tylko jedno słowo..."zdrajca". 


Jaki z tego wniosek?

Po pierwsze robić swoje! 

Po drugie Polski, a w szczególności rządu PiSu nie stać na rozpoczęcie jakiejkolwiek wojny z Niemcami. Pardon z Bruxelą. Miłe uśmiechy, zaproszenia, poklepywanie po pleckach i na żądanie raportu na 10 stron, sporządzenie 50ciu! wszystko w tonie ugrzecznionym! Kupowanie czasu, a w tle kaperowanie sojuszników i walka o swoje. Pisałem o tym 4 lata temu! http://njusacz.blogspot.com/2012/03/konrad-wallenrod.html

Po trzecie ja jako mały Njusacz od jutra nie robię zakupów w Lidlu, nie kupuję, ani Volkswagena, ani Lisnera, itp, itd. Mnie to mało będzie kosztować, a pan Stasio, czy Miecio mający firemkę gdzieś pod Węgrowem, czy Olesnem dostanie kilka zamówień więcej w swojej firmie.

"Kapitał nie ma narodowości" tylko w książkach ekonomicznych, o tym jak jest w praktyce powiedział dziś o 9 rano w BriefMorningu na Periscopie M.M. Lisiecki: "firmy niemieckie reklamują się tylko w Newsweeku**". 
Francuskie koncerny płacą...francuskim agencjom reklamowym, to widziałem na własne oczy terminując swego czasu w ichniej agencji, tylko Polacy szukają ogłoszeń o pracę za 1200pln***




 
* tak wiem
**niemieckiej prasie



Komentarze (28)

Wczytywanie... Logowanie...
  • Zalogowany jako
Świetny wpis. Przy okazji - realizowaliśmy w zeszłym roku kilka mikroprojektów i po podsumowaniu okazało się, że 90% środków zostało wydanych na artykuły produkowane za granicą, z czego spokojnie można by znaleźć polskie zamienniki co najmniej połowy :/ Po tym stwierdzeniu zrobiło mi się łyso...
1 odpowiedź · aktywny 480 tygodni temu
Zmiana zaczyna się od idei, od świadomości tego jak mało potrzeba, jak małym trudem może byc lepiej.
Z innej beczki.

Jak poinformował mnie przed chwilą znajomy z ECB: na basenie w Bonnn/Bornheim wprowadzono zakaz wstepu dla uchodźców.
Pierwszy-podjalem podobne zobowiazanie kilka dni temu ;) .Czas rozprzestrzenic ten pomysl.
1 odpowiedź · aktywny 480 tygodni temu
"Wartałoby", ale ja w tej chwili nie mam nawet Twittera, a na fejsie nigdy mnie nie było, a ruch generowany jest w zasadzie tylko tam plus wykop.

Także jak ktoś ma podłączenie do w/w platform i chęc, to zachęcam.
Sorry, ale wybieranie gorszego towaru tylko dlatego, że ma polską naklejkę to dziecinada.
Przecież to głupota reklamować się tylko w niektórych pismach i korzystać tylko z wybranych firm reklamowych. Jak chcą tracić to ich strata. Nie ma sensu naśladować bzdurnych pomysłów.
Wszyscy się śmieją z Rosji i ich sankcji na zachodnią żywność. Najbardziej poszkodowani są Rosjanie.
Przestańmy przeszkadzać panu Kaziowi i Stasiowi to oni doskonale dadzą sobie radę.
Korea czy Japonia przez lata dusiły płace i konsumpcję w kraju. Koreańczycy kupują Samsunga i Hyundaia bo są przede wszystkim dobre (i nie obciążone cłami).
Bojkot kraju, który nas utrzymuje jest śmieszny.
1 odpowiedź · aktywny 480 tygodni temu
Wszystko pięknie ładnie, ale z jakiegoś powodu zapominasz o tym, że nie żyjemy już w PRLu, a w gospodarce typu otwartego. W związku z tym:
1. To czego nie zrobi dla mnie pan Mietek, lub zaproponowana jakośc przez pana Stacha będzie poniżej moich oczekiwań, jestem sobie w stanie zapewnic od Smitha, prawda? Po prostu sam sobie narzucam trud, aby nie kierowac się przyzwyczajeniem, a poszukac zamiennika, który zaspokoi moją potrzebę.
2. Jak uważnie przeczytasz moją notkę, to dostzreżec coś niepokojącego byc może. Otóż to coś, to OUTSOURCING produkcji połączony z oszukiwaniem finalnego odbiorcy...coż to za MADE IN GERMANY w którym nawet metkę/nalepkę wykonano poza Rajchem? Korea, Chiny, Wietnam, Bangladesz, Pakistan...Polska, to miejsca, gdzie niemieccy właściciele kapitału zlecają najmniej rentowną częśc/etap produkcji. Wszystko po to aby zmaxymalizowac zwrot z kapitału.
3. Czy naprawdę myślisz, że jogurt marki Zott nie ma zamiennika? Czy rybki Lisnera nikt nie "podrabia", Hugo Boss ma monopol na garnitury...a Volkswagen, to kwintesencja marki i jakości?
4. Wejdź do Lidla, Rossmana czy nawet Kauflandu i zrób małe storecheck...ile znajdziesz tam produktów z kodem zaczynającym się cyfrą 4...chcesz strzelic jakiś %? Zdziwisz się!

Zasada jest prosta masz markę, masz produkt niekoniczne w 100% wykonany przez siebie, masz WYROBIONY RYNEK!, masz reklamę w mediach i masz renomę, na której bazujesz...i kasa sama wpada. Słyszałęś o 900mln dolców czy też euro niskooprecntowanego kredytu na rozkręcenie biznesu w RP i Rumunii od EBI dla Niemców? Właśnie po to, aby zalac rynek swoim towarem.

i teraz dajesz przykłąd głupoty Rosjan...to prawda. Ale nijak nei pasuje do naszej sytuacji! Rosja "pogniewała" się na wszystkich, a SAMA prawie niczego u siebie nie produkuje! W Polsce jest odwrotnie, ze względu na opanowanie kanałó dystrybucji i przewagi kapitałowe i medialne, nasze firmy nie mogą się przebic, nie mogą akumulowac kapitału, brakuej go na innowacjie, i...koło się zamyka.

Teraz dajesz drugi przykłąd...reklamowanie tylko w niektórych pismach...i też chybiasz. Jeśli masz 80-90% mediów wykupione przez siebie, to ZAWSZE trafisz do swojej grupy docelowej, a przy okazji nie dasz kapitałów do wzrostu grupom "nie swoim". Taka jest praktyka, a ty żyjesz teorią. Otwórz oczy. Przywołany w notce Lisiecki wspomniał o zmowie/kartelu mediowym w Niemczech. Jakiś gracz chciał go przełamac nowym tytułem i...żaden Niemiec nie dał mu reklam, zbankrutował...to jest PRAKTYKA...a ty nazywasz to "bzdurnym pomysłem". Jak on może byc bzdurny skoro działa?!!! RFN jest potęgą, czy tego chcemy, czy nam to się nie podoba. Włąśnie przez ten patriotyzm gospodarczy który tam mam miejsce, właśnie przez wspieranie swoich/swojego, przez DRENOWANIE "kolonii".

Co dalej? Aaaaa piszesz o tym że NIemcy nas utrzymują. To prawda nawet przez WW2 nas "utrzymywali" i wojna celna któą Warszawa prowadziłą z Berlinem zakonczyła się naszą przegraną...teraz też jakikolwiek rządowa wzmianka, wezwanie do "Bojkotu", to WYROK na nasz kraj. Dlatego KAczor i spółka ma robic piękne minki, uśmiechy i klepac się po dópie z Schultzem. a Njusacz na spółkę z Pawłowicz, RAZem i...Kowalskim ma ZACHCIEC wspierac swoje.

W kwestii Korei i Japonii, powiedz ile lat trwała tam akumulacja kapitału,a następnie ile mld wpompował wujek sam. JAk to sprawdzisz, to ja Ci wówczas powiem, tylko w teorii można sobie przeniesc "zdobycze" jednego kraju do drugiego...tak zrobiono u nas za Balcerowicza i gigantycznym kosztem które poniosło społeczeństwo się udało...a temu samemu profesrowi w takiej Gruzji swego czasu po bardzo krótkim czasie podziękowano. Właśnie z tego powodu, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki.
A co Cię obchodzi gdzie Niemcy zlecają robotę? Skoro ją bierzemy to znaczy że jest to dla nas korzystne. Bo nie mamy własnego kapitału. A ten który mamy państwo odbiera i trwoni na kopalnie i aquaparki.
Polskie firmy doskonale sobie radzą tylko są grabione i niszczone przez własne rządy.
Niemcy mają sto razy więcej kapitału i zawsze będą miały w tym przewagę. Nie da się ich dogonić bojkotując kefiry.

RFN jest potęgą nie dlatego, że utrudnia konkurencję. Tylko dlatego, że w latach 50 i 60 prowadził liberalną politykę i zbudował przemysł, który dał im przewagę. Teraz rozwijają się 2 razy wolniej od Polski.

Kraj, który nie blokuje rozwoju przyciąga kapitał. Jedynym efektem działalności PISu będzie odpływ kapitału z Polski i stagnacja. Zarżnie polskich przedsiębiorców podatkami, które Morawiecki będzie trwonił na państwowe pseudo inwestycje.
2 odpowiedzi · aktywny 480 tygodni temu
Sporo kwestii na raz, ale może po kolei.

1. Co mnie obchodzi gdzie Niemiec zleca produkcję?
- jeśli i Polak i Niemiec zlecają produkcję np. u tego samego chińskiego producenta, to Twój pierwotny argument o "wybieranie gorszego towaru tylko dlatego, że ma polską naklejkę to dziecinada" jest chybiony.
- jakiś czas temu miałem zlecenie na outsourcing pewnego produktu, wszystko poszło sprawnie, i na inspekcję pierwszej partii produkcji przyjechała całą góra od zamawiającego. Usłyszałem wówczas taką opinię: "To jest lepiej wykonane niż tam. Ale tam jest dużo taniej. Tak, to fakt, ale z ODRAZĄ tamto sprzedajemy pod naszą marką." Pieniądze nie śmierdzą.

2. Skoro ją bierzemy to znaczy że jest to dla nas korzystne
Tutaj zgoda. Jest wolny rynek, jest swoboda zawierania transakcji. Jeśli polski producent godzi się na warunki, to...ale co mi do tego? Kto komu produkuje nie jest przecież istotą naszej dyskusji?

3. Bo nie mamy własnego kapitału.
Mamy mamy. Stopa oszczędności przekracza już 20%, poszukaj odpowiedników w historii w Korei, czy Japonii. Ale postaraj się odszukac wywiad z b. minister finansów Szczurkiem. On tam powiedział wprost...system podatkowy ostatniego 25lecie był tak zbudowany, ABY POWSTAŁA POLSKA KLASA ŚREDNIA=polski kapitał.

4. A ten który mamy państwo odbiera i trwoni na kopalnie i aquaparki.Polskie firmy doskonale sobie radzą tylko są grabione i niszczone przez własne rządy.
Rolą państwa jest zapewnienie różnych dóbr, itp, itd. Zgadzam się co do zasady, bo to "nienasycona hydra" jak śpiewał swego czasu pewien rockman.

5. Niemcy mają sto razy więcej kapitału i zawsze będą miały w tym przewagę.
Nic nie jest dane raz na zawsze.
6. Nie da się ich dogonić bojkotując kefiry.
Tutaj popełniasz błąd. Kupując Zott zamiast np Bakomy osłabiasz "naszych", a wzmacniasz i tak już mocnych "onych". Jeśli produkt jest porównywalny, to dlaczego nie wspierac tych, którzy są tutejsi - tak jak np Koreańczycy? To jest moje główne przesłanie, a Ty w ogóle się do niego nie odnosisz wprost. Znajdź mi kontrargument ale konkretnie "tu i teraz".

7. RFN jest potęgą nie dlatego, że utrudnia konkurencję.
a tutaj już kontrowersyjnie. Zamknięcie polskich stoczni przy jednoczesnym wsparciu swoich zaowocowało tym, że ich teraz mają zamówienia, a u nas stoją tam supermarkety. Utrącenie wejścia nowego tytułu na rynek. Itp, itd.
Chociaż masz rację, to nie tutaj leży główna przyczyna przewag niemieckich!

8. Tylko dlatego, że w latach 50 i 60 prowadził liberalną politykę i zbudował przemysł, który dał im przewagę.

Mylisz się. Dlatego, że tam ZAWSZE był kapitał, zawsze było 100 rodzin, które robiły co dla nich/kraju korzystne(poczytaj jeden z ostatnich felietownów RAZa on da Ci bibliografię). Do tego w latach 50tych dostali KOPA na rozpęd dzięki wojnie w Korei, Planowi Marshalla, istnieniu bloku sowieckiego...był to kraj frontowy i dzięki temu miał specjalne przywileje od USA...tak samo jak Japonia, później Korea...czy non stop Izrael. Chociaż masz rację wolnośc, swobody wyzwalają energię, dają synergię, do tego etos pracy...ale głównie własny kapitał, własne elity, wsparcie wujka sama.

9. Kraj, który nie blokuje rozwoju przyciąga kapitał.
Tego przyznam, że nie rozumiem, bo nie potrafię sobie wyobrazic aby jakikolwiek kraj sam z siebie blokował swój rozwój.
Implikacja jest raczej w drugą stronę...zwabiony/przyciągnięty okazją do ponadprzeciętnego zwrotu kapitał, napędza rozwój kraju w krótki okresie.

10. Jedynym efektem działalności PISu będzie odpływ kapitału z Polski i stagnacja.
To jest bardzo dyskusyjne i to z wielu powodów.
a. PiS robi STYMULUS i to w wersji MEGA jak na "ten kraj". Oni już raz zrobili coś takiego (mniejszego) czyli obniżyli podatki i dali becikowe...dzięki czemu gospodarka przeszła sprawniej przez pierwszą fazę kryzysu z roku 2008. Nie wiem czy robią to dlatego, że KUPUJĄ wyborców, czy też ktoś tam u nich dobrze łączy fakty. ZACZĄŁ się skurcz Pawele! Nie widzisz tego? Tania ropa=brak petrodolca, brak zasysania ropy do USA (rewolucja łupkowa)=mniej dolca w obiegu na świecie! Spójrz ile setek mld uds ze swoich rezerw straciły CHRL...a to dopiero początek. Co by nie zrobił PIS mogłoby byc źle...ale w realnej ekonomii nie ma ceteris paribus. Tylko każdy kij ma 2 konce...my tutaj nad Wisłą nie możemy sobie "dodrukowac" kasy...musimy ją gdzieś znalezc...jest ona w equity, któremu spada stopa zwrotu, do tego rośnie ryzyko zewnętrze i wewnętrzne bo ten KODy nie pomagają...stąd ucieczka. Nie wiadomo jak będzie, ale wiadomo, że PIS robi MEGA STYMULUS który ma zapobiec stagnacji.

11. Zarżnie polskich przedsiębiorców podatkami, które Morawiecki będzie trwonił na państwowe pseudo inwestycje.
Tego nie będę komentować, bo to poniżej Twojego poziomu.
Nie tak hop siup z tym bojkotem. Jako znawca tematu masz wiadomosc barier wejscia w pewne biznesy i sam bys w produkcje polskiej elektroniki nie wszedl.Wszystko sie da zrobic, ale nie znaczy, ze bedzie Ci sie to oplacac. Polacy moga robic swoje tv, radia czy samochody. Kto zaryzykuje takim kapitalem, by konkurowac z Vw, Apple czy Samsungiem? Na niektore jestesmy niestety skazani.

Programisci z polskiej firmy polidea napisali prosta aplikacje do sprawdzania kraju wlasciciela produktu. Aplikacja nazywa sie Pola i mozna ja sciagnac z https://www.pola-app.pl/

Osobiscie przylaczam sie do bojkotu, szczegolnie w produktach spozywczych.
1 odpowiedź · aktywny 480 tygodni temu
Dzięki za komentarz i aplikację do wyszukiwania MADE in POLAND.

ps. Z tym "skazaniem" masz rację. W teorii ekonomii latami dyskutowano o przewadze specjalizacji i podziału pracy nad chwytaniem wszystkich srok za ogon. "Róbmy swoje"...wspierajmy i kupujmy swoje...jak dobre of kors!

Uważam, że swoim działaniem mam wpływ na coraz większa i lepsza oferta...inaczej zmieni się tylko utyskiwanie na pracę za...1300.
6. Właścicielem Bakomy jest oligarcha związany z PSLem. Dlaczego mam go wspierać?Przez jakiś czas firma należała do Danone. Jutro może kupi ją ukraiński oligarcha. Nadążysz za tymi zmianami?

7. Polskie stocznie mają się całkiem nieźle. Tylko nie te państwowe molochy, a prywatne produkujące jachty i platformy dla Norwegów.

8. Z książki Ludwiga Erharda („Dobrobyt dla wszystkich”):
Niskie podatki i zbilansowany (bez ujemnego salda) budżet państwa;
Likwidacja koncesji, pozwoleń, licencji oraz wszystkich pochodnych w celu tworzenia wymagań; potrzebnych do wykonywania danego zawodu - pełna liberalizacja rynku pracy oraz pełna mobilność siły roboczej;
Prawny zakaz karteli, monopoli, trustów i międzypodmiotowych uzgodnień cenowych
Likwidacja subwencji i dotacji oraz przepisów regulujących ceny i przepływ towarów;
Zniesienie ceł i ograniczeń w handlu zagranicznym
Postawienie zapory WSZELKIM żądaniom związków zawodowych
Stymulowanie inwestowania i oszczędzania - wysokie stopy procentowe zniechęcające do kredytów;
„Żelazna” marka w pełni wymienialna na złoto
Demontaż biurokracji;
Europa zjednoczona wyłącznie gospodarczo – bez tworzenia ani jednego nowego urzędu „integracyjnego”.

9. Wszystkie rządy blokują rozwój podatkami i regulacjami. Każdy paragraf to dodatkowe koszty i straty.

10. Stymulus polegający na opodatkowaniu banków, sklepów wlkp. i internetowych, podniesienie ZUSu, abonament TV ?
Tak kiedyś obniżali, a teraz podwyższają.
Każdy stymulus to źródło kryzysu w przyszłości.

pozdrowienia
1 odpowiedź · aktywny 480 tygodni temu
Podoba mi się, że bronisz swojego zdania, ale...znowu "muszę" Cię skontrować

6. A co powiesz, gdy ja powiem...Hugo Boss=mundury dla SS, albo przypomnę tylko takie firmy jak IG Farben, Kruppa, AEG, czy nawet Siemensa, a hitlerowski Volkswagen wrzucę na dokładkę? Ten Peselowski watażka, to sam przyznasz mały miki przy nich. tylko do czego nas to doprowadzi? Czy naprawdę mój wybór to dżuma lub cholera? Bo mnei się wydaje, że jogurtów w sklepie jest spory wybór...począwszy od no-namów, po regionalne spółdzielnie mleczarskie, a skończywszy na krajowych potentatach i zagranicznych markach, prawda? Jeśli prawda, to czy jogurty są jakimś ewenementem i takiego samej OBFITOŚCI wyboru nie ma wśród np. serów? itp, itd

Istotą dyskusji, jest zasadność akcji, która słownikowo nazywa się jako bojkot, a w praktyce w poszukiwaniu lokalnych zastępników dla zagranicznych produktów. Jak na razie nie podałeś żadnego kontrargumenty dla akcji Promuję/kupuję swoje/nasze/polskie. Zauważa za to masę przykładów, które "szukają dziury w całym"...ZERO KONKRETU! Oligarcha przejmie Bakomę, to zostanie Krasnystaw, jak i jego ktoś wykupi, to będę miał Garwolin, Kosów Lacki, Piątnicę, Zambrów, etc...wszystkich nas nie kupią, a jak nawet, to zawsze będzie ktoś, kto uzna, że można wejsc na rynek, bo jest popyt na POLSKI jakościowo-dobry PRODUKT.

7. wiem, że branża jako taka daje radę, że jest nie gorzej niż było. BA z tego co słyszałem to jest w niekórych firmach nawet LEPIEJ!...to co podnoszę ja, to taki fakt, że wiatrak na flatformę, bo tym się zajmują nasze obecne "stocznie" nie zastąpi chemikaliowca. Know -how został utracony.

8. Bardzo ciekawa książka, tylko że...
Do końca lat 80tych w Korei panowała DYKTATURA przy której Tusk to święty człowiek! a antyrządowe demonstracje, to były regularne bitwy. Budżet domykał się TYLKO dzięki pomocy wujka sama, koncesji było od groma i rynek pracy taki jak w Japonii w latach 60tych...czyli zamordyzm w którym związki zawodowe miały do powiedzenia tyle co teraz w Biedronce. Kartele/trusty i monopole nazywały się czebolami i ich niewydolnośc doprowadziła do upadku państwa w...1998 r. Żadnych przepływów towarów czy usług, masa ceł i ograniczeń...wszystko ustawione tak aby wspierac LOKALNĄ produkcje i lokalne firmy! i PATRZ ZOBACZ udało im się wypracowac DOBROBYT dla wszystkich!!!

z pewnymi njuansami mógłbym to samo zrobic i dla RFNu lat 47-89 i dla Japonii, czy Izraela, w którym do dziś dnia panuje Apartheid. Wszystkie te kraje coś łączy. Zgadnij co! Bo jak mówiłem w teorii, w ksiązkach wszystko łądnie pasuje i wynika...tylko, że PRAKTYKA była i jest inna.

9. wiem do czego zmierzasz, ale pewne regulacje są potrzebne. mnożenie bytów ponadmiarę, to nie jest wymysł PiSu.

10. tutaj popełniasz WIELbłąda! Mylisz skutek z przyczyną. Czym jest stymulus? Jest to transfer rządowy, tak? Jeśli tak, to skąd rząd ma wziąc kesz na ten transfer? Z podatków...ale co to za transfer rządowy, który jedną ręką zabiera ludożerce, po to aby za chwilę jej oddac, prawda? Dlatego ktoś w PiSie wydumał, że za ten transfer zapłaci equity (stąd załamka na GPW i walucie, bo wysokorentowe a tanie obiady właśnie w "ten kraj" się skończyły!!!) Opodatkowani w praktycy zostaną ci, którzy dotychczas płacili "co łaska", a z tego co się oreintuję nowe przepisy nie obejmą maluchów i średniaków, którzy nie bardzo mieli jak zrobic optymalizację...progresywne stawki z limitem wyłaczenia.

Cały zaś pomysł STYMULUSA obecnego, opiera się na ostatnim "odkryciu" ECB że mnożnik może byc większy od jedności!

Przemyśl to i proszę pisz merytorycznie, a nie powielaj mi tu jakieś propagandy od psełdo ekonomistów.

co do ZUSu, to składka byłą i jest powiązana ze wzrostem średniej krajowej...a abonament BYŁ i za TUSKA...a wersja PISowska OBNIŻYŁA go podobno co do zasady!!!! tylko, że sprawi, że nie będzie martwym podatkiem jak dotychczas, a realnie egzekwowanym. także tutaj to także nie jest wina PiSu.

również :)
Ten "Dzień z życia Polaka" to przykład czyjejś, niesamowitej podatności na manipulacje. Polska już od wielu lat jest eksporterem netto towarów i usług, tu dane Ministerstwa Skarbu Państwa: http://inwestor.msp.gov.pl/dokumenty/zalaczniki/4...
- za ostatnie lata (2013, 2014, 2015) nadwyżki eksportu towarów i usług nad ich importem wyniosły po ok. 30 mld zł.

A większość część tej nadwyżki powstaje w handlu z Niemcami i innymi państwami Europy Zachodniej: http://www.michalstopka.pl/wp-content/uploads/201... http://s3.egospodarka.pl/grafika/handel-zagranicz...
5 odpowiedzi · aktywny 479 tygodni temu
O proszę!

1. Podatnośc na manipulacje.

Wchodzę sobie do mg.gov.pl , tam analizy obszaru handlu zagranicznego, a tam na raport o stanie polskiego handlu zagranicznego i czytam:
"Łączna wartość polskiego eksportu towarowego w roku 2014 wyniosła blisko 165,8 mld EUR i była wyższa o 7% niż w roku poprzednim. Import wzrósł o 0,3 pkt. proc. szybciej, do poziomu 168,4 mld EUR, a w rezultacie deficyt notowany w roku 2013 na poziomie blisko 2 mld EUR pogłębił się w roku 2014 r. do poziomu ok. 2,7 mld EUR."

To "pogłębił się" to wężykiem podkreślam. Bo skoro się pogłębic miał, a na to wskazują też same liczby podane przez ministerstwo gospodarki, to...jakże jest z "exporterem netto" w praktyce? XXX co Ty na to? Taki test dla Ciebie.

Teraz 2.
"Dzień z życia"- z tego co zauważyłem w pewnych relewantnych danych, to Polska exportuje w większosci surowce i produkty nisko-przetworzone, a koncerny zachodnie, które mają tutaj montownie na swój rachunek wysyłają to co u nas złożą w całosc i ometkują swoim MADE in. Ciekawą kolumną jest też wartośc re-exportu, czyli tego co kupimy na Zachodzie i sprzedamy tzw ruskim, albo w Chinach i też sprzedamy ruskim lub w Afryce.

Czy ten "dzień z życia" jest zatem aż tak oderwany od realiów? Gdzie dokładnie chcesz go czelendzowac, bo na razie to napisałeś JEDNO zdanie oceniające, bez odniesienia się do faktów...xxx sory ale napisałeś taki komentarz jak Szewczak swoje notki! Tak, to jest zarzut!

i na koniec 3. To ja postawię tezę, że w handlu z Niemcami spora część tej nadwyżki powstaje tylko dlatego, że nasze produkty mają Made in Germany (!) lub na ile mogą, to imitują produkt niemiecki. Co Ty na to? Czelendzuj to.

Zresztą jaki masz konkretny argument przeciwko kupowaniu polskich produktów zamiast niemieckich? Bo o tym jest notka, prawda? Zanim wystrzelisz do komara z działa, poczytaj moją dyskusję z Pawłem, nie chcę drugi raz udowadniac, że nie jestem koniem.
Po pierwsze: przeczytaj nagłówek "mojego" wykresu http://www.msp.gov.pl/dokumenty/zalaczniki/4/4-10...
i porównaj ze swoim "Łączna wartość polskiego eksportu towarowego..." - różnią się one bowiem jednym "drobnym" słówkiem. Podobną dyskusję odbyłem już u z kimś u Doxy: http://slomski.us/2015/09/26/jaki-scenariusz-dla-... więc nie będę powtarzał.

Po drugie - co Polska eksportuje to łatwo znaleźć jednym zapytaniem Google'a: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Poland_Ex...

Po trzecie:
Czy ten "dzień z życia" jest zatem aż tak oderwany od realiów?
To przykład ulegania urojeniu opisanemu przez Bastiata jako - "co widać, a czego nie widać". Produkty importowane widać a tych eksportowanych nie, w związku z czym w kraju mającym 30 mld nadwyżki eksportu nad importem i wysyłającym za granicę 1/3 wyszytkich towarów i usług tu wytwarzanych prawie wszyscy są przekonani, że w Polsce nic się nie produkuje.
Mogę tylko pocieszyć, że nie tylko my takiemu urojeniu ulegami - masa Chińczyków też jest przekonana, że się w Chinach nic nie produkuje i wszystko co jest w Chinach sprzedawane pochodzi z importu.
Dlaczego uważasz że nie przeczytałem? Przecież sam odniosłem się do tego "jednego słowa" - tym że jest ono zbędne! Bo co nam z jego obecności wynika poza tym że wypacza statystkę tam gdzie ona nas najbardziej interesuje? Sam piszesz, że towarów exportowanych nie widac, to po co dokładasz do nich jeszcze usługi i ich bilans, bo je widac? Czy tęż może dlatego, że lepiej pasuje ci do tendencji? Tymczasem FAKTY są nieubłagane...export towarów - TOWARÓW - nie ma wieloletniego plusowego bilansu, jeśłi nie ma, to po co manipulujesz dodając usługi? Czy w "dniu z życia" nasz bohater korzysta z usług amerykańskiego prawnika? raczej z ukraińskiego dentysty, a prędzej urologa...tylko, że nie wspominam o tym ani jednym słowem, prawda?

Dlaczego nie wspominam? Dlatego, że notka opiera się na prostym układzie, który prowadzi do zaklętego kręgu, który ja proponuję przeciąc prostą decyzją...wspieraj swoje/nasze. Nasz bohater otacza się produktami z importu, bo najprawdopodobniej nie stac go na droższe produkty, a nie może sobie na nie pozwolic, bo...ma nisko płatną płacę za swoją pracę. A ma nisko płatną pracę, bo miejscowi producenci walczą o rynek (w tym exportowy) niskomarżowymi produktami, których ludożerka i tak nie wybiera, bo ma o grosz tańszy odpowiednik z importu. Przez takie podejście, producentów nie stac na wdrożenie innowacji, przeszkolenie pracowników na bardziej wydajnych, którym moglibys więcej zapłacic, a w związku z tym mogłoby dojśc do zmiany preferencji zakupowych z najtańszego na...ekonomiczny. JAk tę sytuację zmienic? Najprościej przykładem kraju, któemu się udało...Korei. Udało się z kilku pwoodów...jednym z nich był/jest patriotyzm gospodarczy....nie sprzątanie kup po psie, czy wtykanie flagi w gXXXwno, a kupowanie/wspieranie swojego/lokalnego produktu. Jak na razie ani Paweł, ani tym bardziej ty nie daliście ANI JEDNEGO ARGUMENTU przeciwko tej prostej(prostackiej!) recepcie. Wyciągasz mi Stopkę, Doxę, węgiel, zmanipulowane statystyki...a zero odniesienia do meritum. Tak trudno zrozumiec text pisany bez klucza?

Teraz jak tak sobie na szybko piszę tę odpowiedź, to przyszedł mi taki argument, dodałeś usługi i mimowolnie WPISAŁEŚ się w przykład "dzień z życia"! Patrz, koleżka szuka pracy za 1200zł, co to może byc? Sprzątanie po psie, lub praca telemarketera w centrum obsługi zachodniego koncernu. Już nawet hindusi nei chca za tyle pracowac, a nad Wisłą desperacji coś robic w życiu muszą. Of kors możesz "obalic" tę hipotezę, ale to musiałbyś poszukac i nie na guglu, bo sory ale co to za źródło...już Stopka lepszy! jakie usługi są wliczane do bilansu.

Widzisz, ja piszę o faktach, ty o urojeniach...standard. Wejdź do źródła i zobacz ile procent exportu stanowią składane z importoanych części samochody (dlaczego tutaj są montownie? bo czynnik pracy bardzo obniża finalną rentownosc produktu, a gdy biały murzyn godzi się pracowac za 1200, to manna z nieba), meble, biała technika, żywnośc, po czym przemyśl, a nie kugluj.

ps. mam wrażenie, że mało, a może nawet nic nie wiesz o Chinach...uważaj zatem, bo zabierając głos na tematy, których nie znasz będziesz Szewczakiem. On (zapewniam cię) kuma pewne kwestie, a pisze o tym za co mu płacą, a to duża różnica. Bo pośmiac się można, a fakturę facet ma płaconą i to taką za którą dałbyś się pokroic.
Fakty są takie, żeby określić jaki jest bilans handlowy Polski trzeba wziąć pod uwagę wszystko czym Polska handluje z zagranicą - i tym co widać i tym czego nie widać - i import, i eksport, i towarów, i usług.
I fakty są takie, że mieliśmy w tym bilansie po ok. 30 mld nawyżki eksportu nad importem w każdym z trzech poprzednich lat (2013, 2014 i 2015). Na tle tych faktów przytaczanie takiej historyjki to wyjątkowy absurd - prezentowanie problemu, którego po prostu nie ma. Równie dobrze mógłbyś napisać historyjkę o jakimś innym problemie, którego nie ma, np. o rozpuście i rozrzutności na dworze królewskim w Polsce - a potem dziwić się, że ktoś w komentarzu napisał, że dałeś sobie wcisnąć niesamowity kit, bo przecież żadnego króla ani dworu królewskiego Polska nie ma już od dawna.

Czyli odnośnie meritum: 30 mld corocznej nadwyżki eksportu nad importem towarów i usług dowodzi, że Polacy kupują polskie wystarczająco często i cała notka jest o problemie nieistniejącym problemie.

Odnośnie montowania, to akurat w produkcji części samochodowych (i samolotowych oraz okrętowych swoją drogą) Polska jest lokalnym potentatem, a 5% całości eksportowanych z Polski towarów (czyli ok. 35 mld zł rocznie) to właśnie części samochodowe. Co zauważyłbyś, gdybyś obejrzał poprzednio zalinkowany przeze mnie diagram https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Poland_Ex... (i Google nie jest jego źródłem wbrew temu co sugerujesz, ale narzędziem którym łatwo go znaleźć - źródłem zaś jest "MIT Harvard Economic Complexity Observatory" co też byś zauważył gdybyś tam zajrzał)

Pewnie zaraz padnie zarzut, że co prawda te części samochodowe są robione w polsce ale przecież siedzenia czy silniki też się montuje w montowniach - na co odpowiem, że pomysł produkowania każdej blaszki, śrubki i drucika u siebie, zamiast ich zaimportowania - to jest to pomysł gwarantujący zrobienie drogich produktów niesprzedawalnych ani za granicą ani wewnątrz kraju.
Po pierwsze i najważniejsze "w Polsce"...pisanej z wielkiej litery.

Po drugie, uparłeś się analizowac bilans, a skupiasz się na 2 z 3 jego czynników. Dlaczego?

Po trzecie, z tego, że ktoś exportuje (jako całosc) wnioskowanie, że udowadnia się ewentualną nadwyżką exportową, to "że Polacy kupują polskie wystarczająco często" jest...nieuprawnione. Zresztą bardzo prosto jest utrącic tego typu błędny argument takim oto odpowiednikiem: Polacy nie kupują swoich produktów wystarczająco często, przez co lokalni producenci MUSZĄ szukac rynków zbytu dla swoich produktów poza granicami. Powiem szczerze, że większej xxxx...ok, uproszczenia, dawno nie słyszałem...export ma dowodzic zainteresowanie polskimi produktami? brednie!

Po czwarte, masz rację, że dworu królewskiego w "ten kraj" już nie ma, nie ma zatem i rozpusty na dworze, tylko co powiesz na to, że ten przykładowy Polak przecież istnieje! i że tak powiem...ma się dobrze. Co z nim? Bo chyba nie chcesz mi udowodnic, że dodatni bilans handlowy udowadnia, że go nie ma? Że problem pracy "poniżej 5000zł" nie istnieje? Odnieś się do tego, o tym jest notka, powtarzam ci to juz drugi raz.

Co tam dalej piszesz...produkcja podzespołów. Dlaczego uważasz, że będę się kopał z koniem? Znam źródła. Lepiej ty zastanów się czym się różni produkcja części od sprzedaży np. mrożonego mięsa? i jaki to ma związek z naszym bohaterem z notki, który szuka pracy za 1200zł.

Jeszcze raz zadaję proste pytanie...z czym dyskutujesz? Podaj w punktach...nie pisz tak jak do tej pory, bo szkoda czasu i atłasu, że przytoczę powiedzenie pewnego króla.
1.
Przeoczyłem to małe "p" w tym jednym miejscu, we wszystkich pozostałych wystąpieniach jest z dużej.

2.
Bilans handlowy ma 4 główne składniki: import towarów, import usług, eksport towarów i eksport usług - podaję saldo wszystkich czterech.

3.
... a Chińczycy nie kupują swoich produktów wystarczająco często, więc chińskie firmy muszą szukać zbytu poza Chinami. Na swój sposób genialne.
Nadwyżka eksportu nad importem dowodzi nieistnienia problemu nadmiernych zakupów dóbr importowanych.

4.
Z nieistnienia problemu nadmiernych zakupów dóbr importowanych nie wynika nieistnienie innych problemów.
Jak w powiedzieniu pieniądze rozwiązują problemy wynikające z ich braku, żadngo z pozostałych nie rozwiązują

Z czym dyskutuję? Z tezą, że Polska ma problem nadmiernych zakupów dóbr importowanych. Otóż tego problemu już od wielu lat w Polsce nie ma. Problemów oczywiście jest w Polsce cała masa, ale tego akurat wśród nich nie ma - i prędko nie będzie (obserwując trendy)
5 odpowiedzi · aktywny 479 tygodni temu
1. to akurat poza dyskusją. First things first. Cieszę się, że odpowiedziałeś mimo to.

2. teraz juz wiem do czego zmierzasz - mogłeś ostatnie zdania, dac jako pierwsze i inaczej by to wyglądało- ale nadal,
A) bilans handlowy, to tylko fragment całosci.
B jest bowiem trzeci czynnik, który "krąży" i ma on znaczenie, znaczenie dla tego, aby zrozumiec problem postawiony w notce.

3.
a.sugerowałem ci, abyś te Chiny zostawił w spokoju i unikał zajmowania stanowiska na bazie obiegowych opinii. Bo fakty są takie, że Chińczyk - każden jeden jeśli tylko może! - kupi zagraniczne niż swoje produkty np. spożywcze, dziecięce, i kilka innych.
b. przypominam, że to nie ja postawiłem nieuprawnioną tezę, a Ty! export netto rzuca światło na kilka cech danego rynku, na pewno nie na to co jest preferencją zakupową lokalnych konsumentów.

4. To jest ciekawa hipoteza! Trochę przy okazji tego, czego dotyczy notka. Dobrze że to napisałeś. Czy masz na to poparcie w badaniach, jeśli tak w jakich?
1A.
Oczywiście - pisałem, że są inne problemy
2B.
Nie - w bilansie handlowym kolejnego czynnika nie ma - podejrzewam, że mylisz z jakimś innym bilansem.
3.
Fajnie, tyle że Chiny importują prawie tyle samo co USA (import amerykański w 2014: $2.85 bln, chiński: $2.15 bln ).
A najfajniejsze jest to:
Nadwyżka eksportu na imporetm Chin: ~$300 mld czyli ~$220 na statystycznego Chińczyka
Nadwyżka eksportu na importem Polski: ~$9 mld czyli ~$250 na statystycznego Polaka
... rozumiesz już dlaczego masa Chińczyków też jest przekonana, że w Chinach nic się nie produkuje i wszystko jest z importu? Z tych samych powodów, z których przekonana o czymś podobnym jest też cała masa Polaków.
Mógłbym się założyć, że identyczna historyjka o Chińczyku, który wszystko ma nie-chińskie i nie może znaleźć pracy krąży też w Chinach.

4.
W 2015 Polska miała kilkumiliardową nadwyżkę już w samym obrocie towarowym http://www.tradingeconomics.com/poland/balance-of... , a złotówka pod koniec roku jeszcze się osłabiła - więc w tym roku eksportować będzie jeszcze łatwiej.
2. bilans handlowy jest częscią czegoś większego. to coś większe ma w sobie trzeci składnik. Nie mówi, że cos mylę, skoro nie mylę.

3 i 4. widzisz, tobie wydaje się, że z analizy bilansu handlowego można postawic mocną tezę dotyczącą preferencji, zwyczajów zakupowych lokalnych konsumentów. To jest WIELbłąd!
Zapytałem Ciebie o zródła tej hipotezy, bo myślalem że masz dostęp do ciekawych badań socjologicznych, a widzę, że na dowód podajesz kolejny raz analizę bilansu....czyli masło jest maślane.

i na deser podajesz mi dane za rok 2015, zauważ że ja odniosłem się do 2013 i 2014. Pomysł dlaczego, po co mi był potrzebne akurat te lata....zatem z kim polemizujesz i o czym.

Aby przełamac pat/zafksowanie z twojej strony:
1. dopóki nie przedstawisz badań zwyczajów zakupowym/preferencji ludożerki, to nie uznaję dowodu z bilansu. Bo już ci mówiłem, z niego tego nie da się wywnioskować wprost.
2. byc może szukając badań w międzyczasie znajdziesz moment, aby zastanowic się czy export jest driverem wzrostu płac. i szerzej co jest powodem dla którego rosną płace.
3. czy konsumpcja produktów wyprodukowanych w danym kraju ma pozytywne, czy negatywne konotacje dla gospodarki i poziomu zatrudnienia/płacy.
4. wreszcie, czy analiza bilansu płatniczego ma sens do zadanego w notce problemu...problemu pracy za 1200zł*.
5. czy tzw. patriotyzm gospodarczy/bojkot ma sens w zadanym problemie.
6. czy p.5 ma sens dla podniesienia dobrobytu w naszym przypadku Polski.

*te 1200 to jest oczywiście symbol.
Odpowiedzi udzielę, ale nie spodobają ci się.
1. W kontekscie odpowiedzi na kolejne pytania - nie ma takiej potrzeby.
2. Płace rosną w wyniku rosnącej wartości dodanej wytwarzanej statystycznie na pracownika. Co oznacza pewną mało przyjemną rzecz: by płace rosły musi zachodzić proces niszczenia miejsc pracy w branżach i zawodach tworzących mniej wartości dodatnej i pojawiania się w to miejsce takich tworzących więcej wartości dodanej.
3. Zależy. Wbrew pozorom nie opłaca się importować dużo mniej niż się eksportuje - jak masz import podobny do eksportu to znaczy, że wymieniasz za granicą jedne produkty na drugie, jak masz eksport dużo większy od importu to znaczy, że zamieniasz za granicą wyprodukowane przez siebie produkty głównie na zadrukowany farbą papier, który prędzej czy później straci prawie całą wartość - co jest zwykłym frajerstwem. Chińskie władze mogłyby przecież podjąć różne decyzje dzięki którym spadłby Chinom import (np. osłabić juana), ale widać uznały, że te $220 na Chińczyka nadwyżki eksportowej to rozsądny poziom i że wyższy byłby już takim włąśnie frajerstwem.
4. Umożliwia odrzucenie tezy, że jednym z powodów niskich pensji w Polsce jest nadmierny import
5. $250 nadwyżki eksportowej na Polaka to raczej też rozsądny poziom - więc działania mające na celu zwiększenie tego wskaźnika pomogą tyle co próby leczenia kogoś kto wcale nie jest chory.
6. J/w. nie - ten wskaźnik ma obecnie najprawdopodobniej poziom zbliżony do optymalnego i jego podniesienie nie zwiększy dobrobytu w Polsce - zwiększy go tylko u odbiorców tego eksportu, którzy zapłacą za nasze produkty zadrukowanym farbą papierem, który później straci wartość - a Polacy będą frajerami, którzy oddali produkty swojej ciężkiej pracy innym krajom za darmo de fatco.
Ja tylko dorzucę od siebie, że argument z nadwyżki eksportu jest bez sensu. Nie ma żadnego powodu, żeby postawa kupowania zawsze wybierania polskich zamienników, jeśli są takie dostępne musiała zwiększać nasz bilans handlowy. Jak będziemy kupowali polskie jogurty to nam zostanie więcej zewnętrznej siły nabywczej na zakup np. komputerów, czy to przez wyższe płace nominalne, czy to przez umocnienie złotówki. Nie musi to koniecznie oznaczać, że nam urośnie nadwyżka eksportu nad importem.
Problem jest znacznie szerszy niż tylko to, co widzimy codziennie na sklepowych półkach czy nawet w salonach sprzedaży. A co z inwestycjami w nieruchomości? Zagraniczny kapitał oznacza zyski dla zagranicznych firm deweloperskich. Nawet przy kupowaniu nowego mieszkania warto się zastanowić, z czyich pieniędzy jest finansowana jego budowa i jakie firmy są angażowane w realizację ;) Jako przedstawiciel firmy budowlanej http://premedmarki.pl/ wiem jak ciężko jest przebić się przez te "nie nasze" oferty. I jak tu się uczciwie rozwijać bez wsparcia na własnym podwórku?
Lepsze bojkoty niż wojny ;)

Wyślij nowy komentarz

Comments by