Nur to w staroindoeuropejskim rzeka. Ludzie umierają, języki
giną, ale nazwy trwają. Dzisiaj Nur to Narew. Każdy miłośnik awifauny wie, że
dolina Narwi obfituje w bogactwo gatunków. Narew to naturalny korytarz ekologiczny między
Białowieżą i Kampinosem. Ze swoimi licznymi bagnami, torfowiskami, wysepkami
pośrodku nurtu, stanowi najbardziej oczywisty i właściwie jedyny szlak masowych
migracji ptaków w tym rejonie i na tym kierunku. Zwłaszcza ptaków związanych z
dolinami rzecznymi. Przebrzydłe ptaszyska używają swoich skrzydeł i fruwają,
fruwają, fruwają. Oczywiście na złość pewnemu marszałkowi, który prócz
ujmującej aparycji, brata biskupa i właściwej przynależności politycznej miał
ambicję, by w środku korytarza ekologicznego walnąć sobie pomnik pod postacią
lotniska. Na chwałę swoją i pożytek przyszłych pokoleń. Sęk w tym, że taki
ptaszek w silniku samolotu to problem, tak dla linii, jak i pasażerów, a ptakom
dekretem skrzydeł nie zwiążesz. Nie bez przyczyny ptak jest symbolem wolności.