I dlaczego komputery, i telefony będą kosztować więcej przez najbliższe dwa, a może i trzy lata.
Wczoraj na swoim LinkedIn analizowałem informację, która przemknęła przez nagłówki branżowych mediów.
HP, Asus i Acer zaczęły po cichu wsadzać do swoich notebooków układy pamięci DRAM od chińskiej firmy CXMT.
Powód? Tradycyjni giganci – Samsung, SK Hynix i Micron – całą swoją moc przerobową przerzucili na produkcję koszmarnie drogich pamięci HBM pod infrastrukturę AI. Dla zwykłego rynku komputerów po prostu zabrakło krzemu.
Moja pierwsza myśl była prosta: oto chiński producent dostaje darmową przepustkę na salony. Proces kwalifikacji u liderów rynku PC, który normalnie zająłby lata, dzieje się tu i teraz. Długoterminowo oznacza to pojawienie się czwartego gracza i pęknięcie wyjątkowego statusu Wielkiej Triady.
Cóż. 24 godziny później, muszę to…”odszczekać”.
Dziś rano z Korei Południowej nadeszły informacje, które tę logiczną układankę całkowicie wywróciły.
Okazało się, że z chińskim CXMT negocjował również Apple. Gigant od lat stosował ten sam, genialny w swojej prostocie mechanizm negocjacyjny. Kiedy w rocznych kontraktach Samsung czy SK Hynix żądali zbyt wiele, Apple wyciągało z kieszeni umowę z alternatywnym, zazwyczaj tańszym dostawcą z Azji. Nie po to, by kupić u niego wszystko, ale by pokazać koreańskim menedżerom: „Patrzcie, mam alternatywę. Ustąpicie z ceny, albo przechodzę do nich”.
Tym razem Apple próbowało zbić ceny pamięci do najnowszych iPhone’ów, pukając do drzwi CXMT.
I zderzyło się z murem!
CXMT nie tylko nie dało Apple dyskontu, ale podyktowało ceny na poziomie... równym lub WYŻSZYM niż Samsung i SK Hynix dotąd kwotowały.
Dlaczego? Bo chiński producent też nie ma wolnych mocy! Popyt ze strony rodzimych producentów, takich jak Huawei czy Xiaomi – odciętych amerykańskimi sankcjami od zachodnich technologii – jest tak gigantyczny, że wchłania każdą wyprodukowaną kość pamięci. Po wysokich, zakontraktowanych na sztywno cenach.
CXMT po prostu nie potrzebuje Apple. A już na pewno nie potrzebuje go na warunkach, w których musi obniżać marżę i przechodzić rygorystyczne audyty jakościowe.
To nie jest historia o udanej lub nieudanej transakcji handlowej. To historia o dramatycznej zmianie układu sił.
Zamiast cenowej wojny i zalewu rynku tanią pamięcią z Chin, stało się coś przeciwnego. CXMT, dyktując Apple wysokie stawki, postawiło sztywny poziom cenowy zgodny z resztą branży.
Rykoszetem dostało się całemu rynkowi urządzeń końcowych, ale dla wyceny niechińskich producentów pamięci – Samsunga, SK Hynix i Microna – to wieść wręcz idealna.
Nie muszą brać udziału w wojnie na wyniszczenie w segmencie zwykłych pamięci DRAM. Miejsca na rynku po prostu nie ma. Mogą spokojnie pompować miliardy w najnowsze generacje HBM4 dla serwerów AI, mając pewność, że tradycyjne pamięci i tak sprzedadzą się z gigantyczną marżą.
Co z tego wynika dla nas?
Często patrzymy na boom na sztuczną inteligencję wyłącznie przez pryzmat oprogramowania, chatbotów i cyfrowych agentów. Wyolbrzymiamy zapotrzebowanie na energię, a jednocześnie zapominamy o fizycznej barierze krzemu.
Produkcja pamięci HBM pożera moce produkcyjne w tempie zastraszającym – wyprodukowanie 1 GB pamięci HBM wymaga nawet 3-4 razy większej powierzchni wafla krzemowego niż wyprodukowanie 1 GB standardowej pamięci. Rynek zwykłego DRAM-u ulega głębokiej korekcie podażowej.
A przed nami kolejna fala: Fizyczne AI. Autonomiczne samochody, robotyka, zaawansowane układy brzegowe w milionach urządzeń. Wszystkie one będą potrzebowały potężnych ilości szybkiej pamięci.
Tu nie ma miejsca na elastyczność. Wybudowanie nowej fabryki półprzewodników i dojście do pełnej wydajności to proces ok 2-3 lat.
Wszystko wskazuje na to, że rynek producenta – w którym to dostawca krzemu dyktuje warunki, a giganci tacy jak Apple czy HP muszą płacić tyle, ile usłyszą “w okienku” – nie zamknie się w tym roku. I prawdopodobnie potrwa co najmniej do 2028-2029 roku.
Dla mnie szybka lekcja pokory z analizy rynkowej: czasem największe zagrożenie dla liderów staje się ich najsilniejszym buforem bezpieczeństwa. Dla ogółu społeczeństwa droższe komputery i telefony. Dla Wielkiej Czwórki…krociowe zyski i horrendalne wyceny spółek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz